pocenie radosne
Czyste niebo i brak wilgoci w powietrzu wyprowadzają mnie z równowagi. Nie mogę się skupić w czterech ścianach, wciaż coś przykuwa moją uwagę. I tylko stać w słońcu, chłonąć skórą wiatr. Aż rujnuje mnie ta bezmyślność, ten błogi stan niebytu, nieczasu, nieprzestrzeni. Bo mój dziurawy plan empiryka nie jest w stanie tego wytrzymać. Wszystko w proch. Wszystko w pył.
W posiadanie lustrzanki weszłam, dokładnie – wiekowego i wyużywanego Nikona F75. Za chwil kilkanaście przyjdzie mi zobaczyć pierwsze rezultaty przedsięwzięcia, które popełniłam. I śmiech. Już targa mnie za policzki autoironia, ta zołza, co to się lubimy mimo wszystko. Haha, niech będzie.
I jeszcze dużo innych słów, których znaczenia nie ogarniam.
zmiennościami
(…czyli o rurkach przymierzaniu.)
H.: No proszę!
A.: No widzisz, dorasta nam. Dorasta.
H.: No, no. A na pierwszym roku to tylko glany, szatan i szmaty.
(I kiedyś – tak naprawdę, naprawdę – napiszę o ich książkę.)
Tajemniczo
Kasia Katarzyna: W sumie, byłam zdziwiona, że na to wszystko nie reagujesz.
Magda: Pewnie byłam zajęta jakąś pasjonującą dyskusją.
Kasia Katarzyna: Byłaś pijana…
Magda: A… Ale, kurde, ale byłaby jazda, jakbym słyszała tę ich sprzeczkę.
Kasia Katarzyna: No, strach pomyśleć. Dobrze, że byłaś zalana.
Magda: Ale byłoby ciekawiej, ostrzej.
Kasia Katarzyna: Ty się lepiej ciesz, że skończyło się tak, jak się skończyło.
home, sweet home
Janusz: I co tam słychać, Madziu?
Magda: Chyba schudłam, ale mi cycki urosły.
Janusz: Co?
Magda: Mówię, że chyba schudłam, ale cycki mi urosły!
Janusz: Tak?
Magda: Żarcik, Tatuś. Po prostu nic ciekawego.
obie głupie, a jak!
Magda: Rzygać mi się chce.
Kasia: Może jesteś w ciąży.
Magda: Nie jestem wiatropylna.
Kasia: Skąd wiesz? Teraz wszystko pyli, a nuż…
Magda: Nie ma mowy.
Kasia: Ale przecież nosisz spódnice. Kto wie?
Magda: Niemożliwe. Noszę spódnice tylko w dni niepłodne.
Niezmiennie, tak dobrze
Magda: Zakładając, że wpuścisz mnie do swojej kuchni i nie spalę całej budy… Pizzerii, przepraszam.
Janek: Pąłuj się.
Magda: Z takimi tekstami to możesz sobie do kolegi, ja nie mam warunków.
Janek: Ha! a chciałbyś i to Cię boli. Stad ta Twoja agresja.
Mniej więcej
Marjano: Dlaczego mi nie powiedziałaś, że mam brudną bluzę?
Magda: A miałeś?
Marjano: Tak, miałem. Dwie plamy, jedna tłusta, druga – z pasty…
Magda: *śmiech*
Marjano: Ludzie się na mnie patrzyli.
Magda: *śmiech* Jak menel…
Marjano: …Aż jakaś dziewczyna dała mi bilet.
Magda: *śmiech*
Marjano: Potem zdjąłem, chociaż było zimno. Czemu mi nie powiedziałaś?
Magda: (prawie płacząc ze śmiechu) No przecież, gdybym zauważyła, to bym Ci powiedziała, prawda?
Marjano: Patrząc, jak się śmiejesz – mam wątpliwości.
1:1
K: Idę, do klasztoru, psia mać, idę, gdzie kobiet nie będzie!
M: A czemu? czemu?
K: Bo jesteście pokurwione…
M: Co Ci robia kobiety? powiedz! powiedz!
K: …niezrównoważone i pomylone.
M: Ja nie jestem pokurwiona.
K: Ty jesteś wielorybem. Wieloryby są ok.
1:0
K: A oni mnie wyzywają, że mam emo grzywkę.
M: Bo masz emo grzywkę, ale to nic nie znaczy. Prócz tego, że jesteś emo EMO EMO EMO *echo*
K: O kurwa. Przegięłaś.
M: Tak?
K: JA MAM EMO GRZYWKĘ?! …
M: Ty nie masz grzywki
K: …JAK JA MIAŁEM TĘ GRZYWKĘ, TO EMO NIE WIEDZIELI, ŻE SĄ EMO!
M: Wyjdź za mnie. Ja chcę mieć takie coś przy sobie, co rozśmiesza… Ale poważnie – masz grzywkę?
K: (autentycznie otworzył usta i zszokowany zaniemówił – podobno) No kurwa, a nie mam grzywki? Ty wiesz w ogóle z kim rozmawiasz? Może Ty mnie z kimś mylisz?
M: (autentycznie śmieje się do łez)
K: Czego znów?
M: Ale przecież to taka grzywka z dupy trochę.
K: Co grzywka z dupy? Gdzie grzywka z dupy?! To jakiś test, prawda? Ja się nie złamię, nie podkurwisz mnie.
2 komentarzy