A jednak ten rok w dalszym ciągu trwa

Poniedziałek niczego nie zmienił. Poniedziałek zakpił sobie ze mnie w sposób bardzo nieprzewidziany. Poniedziałek nie był taki, jaki chciałabym by był. Toteż: Nie lubię poniedziałków. Poniedziałek może mnie pocałować w dupę. Poniedziałki ogłaszam formalnymi sobotami. Damn, oversleeping again. Damn, I can’t believe I did it once again. I can make it in time if… [...] Been oversleeping on Monday. I don’t care, let’s pretend that it’s Sunday.

W zamian. Doszkalam się z marketingu. To znacz – formalnie jeszcze nie, bo niczego nie podpisałam – a nauczona doświadczeniem wierzę tylko w to, co mam na papierze – ale od 13. grudnia wszystko powinno być jasne. Zapowiada się bardzo ciekawie i bardzo opłacalnie. Tylko że… Marketing jest taki nie mój! Ale! Ale! Po stażu w odpowiednim miejscu praca w agencji reklamowej będzie bliżej. Tuszę.


Poniedziałku, przybądź!

Rok bieżący kończy się nieubłaganie. Za oknem pierwsze akty zimy. Z głośników dawno zapomniani Red Hoci. Throw away your television. Take the noose off your ambition. Reinvent your intuition now! W atmosferze mokrych włosów i jeszcze nie nałożonego makijażu nie mogę doczekać się poniedziałku, chociaż boję się jak cholera. Mam szansę robić to, co robić lubię i jeszcze mi za to zapłacą. Smakowo. Teraz tylko odpowiednio się przygotować. Nastroić. I odnieść sukces. Bo to byłoby całkiem fair w obliczu niemal minionego roku, który kopał mi dupsko regularnie, chyba w ramach treningu.  I może to nie jest takie złe. Wieść gminna niesie: Jak ma się miękkie serce, to trzeba mieć twardą dupę.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.