Rok bieżący kończy się nieubłaganie. Za oknem pierwsze akty zimy. Z głośników dawno zapomniani Red Hoci. Throw away your television. Take the noose off your ambition. Reinvent your intuition now! W atmosferze mokrych włosów i jeszcze nie nałożonego makijażu nie mogę doczekać się poniedziałku, chociaż boję się jak cholera. Mam szansę robić to, co robić lubię i jeszcze mi za to zapłacą. Smakowo. Teraz tylko odpowiednio się przygotować. Nastroić. I odnieść sukces. Bo to byłoby całkiem fair w obliczu niemal minionego roku, który kopał mi dupsko regularnie, chyba w ramach treningu. I może to nie jest takie złe. Wieść gminna niesie: Jak ma się miękkie serce, to trzeba mieć twardą dupę.
27 Listopad 2010