zmiennościami
(…czyli o rurkach przymierzaniu.)
H.: No proszę!
A.: No widzisz, dorasta nam. Dorasta.
H.: No, no. A na pierwszym roku to tylko glany, szatan i szmaty.
(I kiedyś – tak naprawdę, naprawdę – napiszę o ich książkę.)
Tajemniczo
Kasia Katarzyna: W sumie, byłam zdziwiona, że na to wszystko nie reagujesz.
Magda: Pewnie byłam zajęta jakąś pasjonującą dyskusją.
Kasia Katarzyna: Byłaś pijana…
Magda: A… Ale, kurde, ale byłaby jazda, jakbym słyszała tę ich sprzeczkę.
Kasia Katarzyna: No, strach pomyśleć. Dobrze, że byłaś zalana.
Magda: Ale byłoby ciekawiej, ostrzej.
Kasia Katarzyna: Ty się lepiej ciesz, że skończyło się tak, jak się skończyło.
home, sweet home
Janusz: I co tam słychać, Madziu?
Magda: Chyba schudłam, ale mi cycki urosły.
Janusz: Co?
Magda: Mówię, że chyba schudłam, ale cycki mi urosły!
Janusz: Tak?
Magda: Żarcik, Tatuś. Po prostu nic ciekawego.
obie głupie, a jak!
Magda: Rzygać mi się chce.
Kasia: Może jesteś w ciąży.
Magda: Nie jestem wiatropylna.
Kasia: Skąd wiesz? Teraz wszystko pyli, a nuż…
Magda: Nie ma mowy.
Kasia: Ale przecież nosisz spódnice. Kto wie?
Magda: Niemożliwe. Noszę spódnice tylko w dni niepłodne.
Niezmiennie, tak dobrze
Magda: Zakładając, że wpuścisz mnie do swojej kuchni i nie spalę całej budy… Pizzerii, przepraszam.
Janek: Pąłuj się.
Magda: Z takimi tekstami to możesz sobie do kolegi, ja nie mam warunków.
Janek: Ha! a chciałbyś i to Cię boli. Stad ta Twoja agresja.
Mniej więcej
Marjano: Dlaczego mi nie powiedziałaś, że mam brudną bluzę?
Magda: A miałeś?
Marjano: Tak, miałem. Dwie plamy, jedna tłusta, druga – z pasty…
Magda: *śmiech*
Marjano: Ludzie się na mnie patrzyli.
Magda: *śmiech* Jak menel…
Marjano: …Aż jakaś dziewczyna dała mi bilet.
Magda: *śmiech*
Marjano: Potem zdjąłem, chociaż było zimno. Czemu mi nie powiedziałaś?
Magda: (prawie płacząc ze śmiechu) No przecież, gdybym zauważyła, to bym Ci powiedziała, prawda?
Marjano: Patrząc, jak się śmiejesz – mam wątpliwości.
Sens życia
Magda: (wymachując czerwcowym numerem ‘Arteonu’) Patrz co kupiłam?
Aneta: Ile dałaś?
Magda: Pięć złotych.
Hubert: Pięć? Dorzuciłabyś dziesięć i miałabyś na wódkę.
Magda: Czy Ty wszystko musisz przeliczać na wódkę?
Hubert: No. (rzekł tonem prawdy ogólnej i niepowtarzalnej)
O kobietach i mężczyznach – konkluzja wieczorna
Hubert: Po prostu jesteście pojebane.
Magda: A wy popierdoleni.
Hubert: Wolę być popierdolony niż pojebany!
Obecność
Profesor: Pani Dziwisz.
Magda: (macha ręką z końca sali)
Profesor: Pani ma coś wspólnego z tym Dziwiszem?
Magda: Tak. To mój ojciec.
Profesor: (skrzywienie) Ojcem to na pewno nie jest.
Magda: (wzrusza ramionami) To ja w takim razie nie mam nic wspólnego z tym panem.
Męska logika
Magda: Teraz, gdy już masz samochód, będziesz pewnie jeździł do pracy czy…
Jacek: (przerywając) Zwariowałaś? Nie po to kupiłem sobie samochód, żeby nim wszędzie jeździć. No bez sensu!